sobota, 15 grudnia 2012

Stephenie Meyer - "Intruz" oraz przeprosiny

Na wstępie chciałabym przeprosić wszystkich czytelników tego bloga. Wiem, że dłuuugo mnie nie było i właśnie postaram się to zmienić. Ta przerwa wynikała z nadmiaru nauki w nowej szkole. Teraz jest już lżej, więc nie będę Was już zaniedbywać.  

Przechodząc do tematu bloga, czyli książek - ostatnio zadłużyłam się w książce "Intruz". Początkowo nie byłam chętna do jej przeczytania. Zniechęcała mnie bowiem tematyka, zbyt fantastyczna, nawet dla mnie. Opis też mnie nie zainteresował :

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg.  Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie - jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.

Bardzo się jednak zdziwiłam. Książka jest fantastyczna i po raz kolejny powinnam się ukarać za to, że spróbowałam ocenić ją bez zagłębienia się w treść. Obiecuję sobie, że już nigdy więcej ! 
 "Intruz" opowiada o młodej dziewczynie, Melanie, która po inwazji obcych ocalała wraz ze swoim młodszym braciszkiem. Wydawało się jej, że są jedynymi osobami, których umysłu nie opanowali najeźdźcy. Ci bowiem, wszczepiają się w mózg ludzi i kierują ich umysłem. Ludzie ci często poddają się myślom intruza i żegnają się ze swym dotychczasowym życiem. Tak jednak nie jest z Melanie. Tracąc wiarę w to, że może jeszcze spotkać kogoś swojej rasy, spotyka na swej drodze przystojnego Jareda. Para zakochuje się w sobie i próbuje uciekać przed obcymi. Niestety dziewczyna zostaje przechwycona. W jej umysł zostaje wszczepiona nowa istota o imieniu Wagabunda. Melanie mimo oporów nie daje 'wejść sobie na głowę'. Tęskniąc za ukochanym i młodszym bratem podsyła Wagabundzie swoje wspomnienia. Te są tak silne, że Wagabunda również zakochuje się w Jaredzie oraz tęskni za nie swoim bratem. Dziewczyny mimo wszystko zaprzyjaźniają się i postanawiają razem odszukać sens swojego życia. Udaje im się to. W końcu odnajdują Jareda. Jednak on wie, że jego Melanie już nie ma i że została ona zastąpiona kimś obcym. Dosłownie obcym. 

Więcej nie zdradzę, choć od tego momentu rozpoczyna się najlepszy wątek książki. Jedno jest pewne. wagabunda miała okazać się wrogiem, a okazała się bardziej ludzka od niejednego człowieka. Bo czy każdy jest w stanie oddać własne życie dla kogoś, kogo zna dosłownie kilka miesięcy?

Bardzo polecam tę książkę. I dziewczynom i chłopakom. 


2 komentarze:

  1. Natrafiłam na twojego bloga niedawno i dzięki tobie wiem co wypożyczyć. Trafiłaś w mój gust opisując te książki.

    zapraszam do mnie reklamaszczescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie bardzo się cieszę ;) Już niedługo pojawią się kolejne recenzje. Wiem, że trochę zaniedbuję bloga ale niestety liceum pochłania mój cały czas. Już wkrótce będę miała ferie, więc wezmę się do pracy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń